13 grud­nia w nocy z so­boty na nie­dzielę od­działy ZOMO roz­po­częły ogól­no­kra­jową ak­cję aresz­to­wań dzia­ła­czy opo­zy­cyj­nych. W dniu wpro­wa­dze­nia stanu wo­jen­nego w dzia­ła­niach na te­ry­to­rium kraju wzięło udział ok. 70 tys. żoł­nie­rzy Woj­ska Pol­skiego, 30 tys. funk­cjo­na­riu­szy MSW oraz bez­po­śred­nio na uli­cach miast 1 750 czoł­gów i 1 400 po­jaz­dów opan­ce­rzo­nych, 500 wo­zów bo­jo­wych pie­choty oraz kilka eskadr he­li­kop­te­rów i sa­mo­loty trans­por­towe. 25% wszyst­kich sił skon­cen­tro­wano w War­sza­wie i oko­li­cach. Tak Pol­ska Par­tia Ro­bot­ni­cza bro­niła stoł­ków przed robotnikami.

10 tys. funk­cjo­na­riu­szy wzięło udział w Ak­cji „Jo­dła”, któ­rej ce­lem było za­trzy­ma­nie i umiesz­cze­nie w uprzed­nio przy­go­to­wa­nych aresz­tach i wię­zie­niach wy­ty­po­wa­nych osób, uzna­nych za groźne dla „bez­pie­czeń­stwa pań­stwa”. Już kil­ka­na­ście mi­nut przed pół­nocą roz­po­częła się ko­lejna ro­ślinna ak­cja, a mia­no­wi­cie „Aza­lia”, ma­jąca na celu opa­no­wa­nie i wy­łą­cze­nie cen­tral te­le­fo­nicz­nych. Do obiek­tów w ca­łym kraju wkro­czyły uzbro­jone od­działy, sfor­mo­wane z ofi­ce­rów SB i MO oraz żoł­nie­rzy Wojsk Ochrony Po­gra­ni­cza. Tuż po pół­nocy za­mil­kły cy­wilne te­le­fony, a także te­le­fony w am­ba­sa­dach i kon­su­la­tach. W tym sa­mym cza­sie żoł­nie­rze MSW za­jęli wszyst­kie obiekty ra­dia i te­le­wi­zji. Już 14 grud­nia re­zer­wi­ści po­wo­łani do jed­no­stek mi­li­cji otrzy­mali broń, z za­strze­że­niem, że wy­da­wa­nie amu­ni­cji na­le­żeć bę­dzie do de­cy­zji ko­men­dan­tów wo­je­wódz­kich MO. Broń wy­da­wano zmo­bi­li­zo­wa­nym człon­kom ORMO a także eme­ry­tom oraz ren­ci­stom SB i MO, zor­ga­ni­zo­wa­nym w gru­pach sa­mo­obrony. Od tej pory, Dzien­nik Te­le­wi­zyjny o 19:30 był pro­wa­dzony przez no­wych, umun­du­ro­wa­nych prezenterów.

O wpro­wa­dze­niu stanu wo­jen­nego po­in­for­mo­wało Pol­skie Ra­dio o go­dzi­nie 6 na­da­jąc prze­mó­wie­nie ge­ne­rała Woj­cie­cha Ja­ru­zel­skiego. A o 9 wy­łą­czyli te­le­ra­nek, bo pro­wa­dzący po­dobno nie chciał za­ło­żyć munduru.

Ofi­cjal­nym po­wo­dem ogło­sze­nia stanu wo­jen­nego była po­gar­sza­jąca się sy­tu­acja go­spo­dar­cza kraju, któ­rej prze­ja­wami były m.in. brak za­opa­trze­nia w skle­pach i re­gla­men­ta­cja to­wa­rów oraz za­gro­że­nie bez­pie­czeń­stwa ener­ge­tycz­nego wo­bec zbli­ża­ją­cej się zimy. Rze­czy­wi­stymi po­wo­dami były obawy re­żimu ko­mu­ni­stycz­nego przed utratą wła­dzy, a nie przed 21 stop­niem za­si­la­nia, zwią­zane z utratą kon­troli nad nie­za­leż­nym ru­chem związ­ko­wym, w szcze­gól­no­ści NZZ „So­li­dar­ność”, oraz walki róż­nych stron­nictw w PZPR nie mo­gą­cych dojść do po­ro­zu­mie­nia w kwe­stii formy i za­kresu re­form ustroju PRL. Za naj­waż­niej­szy ar­gu­ment uznano groźbę in­ter­wen­cji zbroj­nej przez po­zo­stałe pań­stwa Układu War­szaw­skiego. Jed­nak 13 grud­nia 1981, w dniu wpro­wa­dze­nia stanu wo­jen­nego, nie za­no­to­wano żad­nych ru­chów wojsk ra­dziec­kich ani zwięk­szo­nej ko­mu­ni­ka­cji ra­dio­wej w ra­mach Układu War­szaw­skiego, być może jed­nak gen. Ja­ru­zel­ski wy­prze­dził ruch przy­ja­ciół ze wschodu, któ­rzy nie zor­ga­ni­zo­wali się na czas. Mimo, że jesz­cze 10 grud­nia w Mo­skwie, pod­czas na­rady Biura Po­li­tycz­nego, wła­dze ZSRR stwier­dziły, iż in­ter­wen­cja w Pol­sce jest brana pod uwagę jako osta­tecz­ność, tylko na wy­pa­dek, gdyby pol­skie siły bez­pie­czeń­stwa, woj­sko i par­tia, nie mo­gły so­bie dać rady z sy­tu­acją, przy czym de­cy­du­jącą role od­gry­wał lęk czer­wo­nych przed an­ty­ra­dziec­kim bun­tem w pol­skiej armii.

Pełna liczba ofiar stanu wo­jen­nego jest nie­po­li­czalna. Mó­wiąc o nich zwy­kle my­ślimy o gór­ni­kach po­le­głych w ko­palni „Wu­jek” czy ma­ni­fe­stan­tach za­strze­lo­nych w Lu­bi­nie i in­nych mia­stach. Jed­nak obok kil­ku­dzie­się­ciu lu­dzi za­bi­tych przez mi­li­cję i SB pod­czas pa­cy­fi­ka­cji straj­ków, roz­pę­dza­nia de­mon­stra­cji czy też uśmier­co­nych przez tzw. nie­zna­nych spraw­ców, są jesz­cze zmarli przed­wcze­śnie wsku­tek od­nie­sio­nych wów­czas ob­ra­żeń, albo też tylko dla­tego, że ich bli­skim nie udało się w porę we­zwać po­go­to­wia ra­tun­ko­wego za sprawą wy­łą­czo­nych przez kilka ty­go­dni te­le­fo­nów. Mimo to bar­dziej pa­mięta się i ho­no­ruje tych, któ­rzy prze­żyli, niż tych któ­rzy po­le­gli. W cza­sie trwa­nia stanu wo­jen­nego bli­sko dzie­sięć tys. osób zo­stało in­ter­no­wa­nych, około 11 tys. po­sta­wio­nych przed są­dami i w więk­szo­ści ska­za­nych na wię­zie­nie. Kil­ka­dzie­siąt ty­sięcy lu­dzi zo­stało ska­za­nych przez ko­le­gia ds. wy­kro­czeń na kary aresztu lub wy­so­kie grzywny. W set­kach ty­sięcy można na­to­miast li­czyć tych, któ­rzy w wy­niku ma­so­wych czy­stek stra­cili pracę, zo­stali zde­gra­do­wani lub po­zba­wieni szansy na awans czy do­stali wil­czy bi­let. Sza­cuje się, że w la­tach 80-tych Pol­skę opu­ściło około mi­lion osób, w du­żej czę­ści mło­dych i wy­kształ­co­nych, a część z nich zo­stała zmu­szona do emi­gra­cji przez agen­tów służb wewnętrznych.

W Ra­do­miu przej­mo­wano i nisz­czono do­bra bę­dące wła­sno­ścią za­kła­do­wych związ­ków „So­li­dar­no­ści”. Stan wo­jenny za­koń­czył strajk w Wyż­szej Szkole In­ży­nier­skiej w Ra­do­miu. Pra­cow­nicy uczelni zo­stali zwol­nieni z pracy, byli prze­śla­do­wani, nie­któ­rych in­ter­no­wano. Re­pre­sje do­tknęły za­równo or­ga­ni­za­to­rów jak i uczest­ni­ków strajku. Za­mknięto na kilka dni ra­dom­skie szkoły, a miesz­kańcy aka­de­mi­ków i in­ter­na­tów zo­stali ode­słani do do­mów. W pierw­szych go­dzi­nach i pierw­szych dniach stanu wo­jen­nego aresz­to­wano i osa­dzono w wię­zie­niach 113 dzia­ła­czy „So­li­dar­no­ści” z Ra­do­mia i wo­je­wódz­twa radomskiego.

W ra­dom­skich za­kła­dach w okre­sie stanu wo­jen­nego wy­da­wano nie­le­gal­nie m.in. Wol­nego Ro­bot­nika, So­li­dar­ność Wal­czącą, So­li­darni a także ulotki i ode­zwy. Roz­pro­wa­dzano tzw. bi­bułę przy­wie­zioną z in­nych miast, m.in. Ty­go­dnik Ma­zow­sze, Głos Wol­nego Ro­bot­nika i wy­daw­nic­twa „dru­giego obiegu”. Bito rów­nież me­dale oko­licz­no­ściowe, roz­pro­wa­dzano ce­giełki, np. ce­giełkę z ser­dusz­kiem w „Łuczniku”.

Za­wie­sze­nie stanu wo­jen­nego 22 lipca 1983 r. nie za­koń­czyło sto­so­wa­nia re­pre­sji przez wła­dze Pol­ski Lu­do­wej wo­bec opo­zy­cjo­ni­stów a je­dy­nie zmniej­szyło ich nasilenie.

(średnia ocena: 5,00 na 5)
Loading ... Loading ...
© 2011 Oko na miasto Projekt i wykonanie: strony www Radom
  • RSS
  • Facebook
  • YouTube